Informacja dla wybranych. Czego linie lotnicze nie mówią swoim pasażerom?

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

W przypadku zakłóconego lotu pasażer teoretycznie powinien otrzymać informacje o prawie do odszkodowania. Tyle teorii. Teraz praktyka.

Koniec stycznia 2019 roku. Grupa ponad 200 pasażerów wraca czarterowym lotem ze Światowych Dni Młodzieży z Panama City do Warszawy. Na lotnisku w Panamie dowiadują się, że ich samolot miał międzylądowanie w Stanach Zjednoczonych i utknął tam z powodu złej pogody. Opóźnienie już na wstępie wynosi kilka godzin. Gdy w końcu Dreamliner pojawia się na lotnisku i pasażerowie ustawiają się przed bramką, otrzymują kolejne nienajlepsze wieści. Załoga samolotu przepracowała maksymalną dopuszczalną przepisami ilość godzin i nie może wykonać rejsu do Warszawy. Piloci muszą jechać do hotelu aby wypocząć przed kolejnym lotem. W tym czasie zmęczeni pasażerowie oczekują przy kanapkach i napojach na koszt linii lotniczej. Samolot startuje z 19-godzinnym opóźnieniem.

Czytaj równieżGdy nie sposób skontaktować się z linią lotniczą. Skutecznie wzywamy przewoźnika do wypłaty odszkodowania.

Po powrocie do Polski pasażerowie składają skargę do PLL LOT. W odpowiedzi otrzymują miły list z przeprosinami od samego prezesa, który bije się w pierś i zapewnia, że bezpieczeństwo załogi i pasażerów jest dla nich zawsze najważniejsze. – „Wszech miar rozumiejąc trudną sytuację, w której zostali Państwo postawieni, jeszcze raz serdecznie przepraszam i zapewniam, że dołożymy wszelkich starań, aby w takich przypadkach nasi Pasażerowie w jak najmniejszym stopniu odczuwali niedogodności” – napisał Rafał Milczarski, prezes Polskich Linii Lotniczych LOT w liście do organizatorów Światowych Dni Młodzieży. Niestety nie wspomniał ani słowem o przysługujących im odszkodowaniach wysokości 600 euro dla każdego pasażera.

Być może od strony etycznej postępowanie prezesa LOT nie było najlepszym posunięciem, ale z punktu widzenia szefa linii lotniczej zadbał on o interes swojej firmy. Jeśli Rafał Milczarski przyznałby otwarcie, że wypłaci odszkodowania wszystkim pasażerom lecącym z Panamy, to na tym rejsie LOT nie tylko nie zarobiłby ani złotówki, ale musiałby wręcz do niego dopłacić. Kancelaria Refunds4.me odzyskała odszkodowania dla wszystkich pasażerów lotu z Panama City do Warszawy w dniu 30 stycznia 2019r., którzy się do nas zgłosili. Po odliczeniu naszej prowizji (20% + VAT), każda osoba otrzymała przelew na kwotę ponad 1950zł – tyle, ile kosztował bilet do Panamy w obie strony. Pasażerowie otrzymali pieniądze nawet w ciągu 7 dni od zlecenia nam sprawy.

Nie jest tajemnicą, że odszkodowania za opóźnione i odwołane loty są dla linii lotniczych coraz większym wyzwaniem. I nie chodzi o nowe przepisy, gdyż te obowiązują od 2004 roku. Wyzwaniem stał się fakt, że coraz więcej pasażerów ma świadomość swoich praw i konsekwentnie ich dochodzi. Tylko sama Lufthansa wypłaciła w 2018 roku pół miliarda euro odszkodowań – dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. A wciąż szacuje się, że o odszkodowania występuje mniej niż 20% wszystkich pasażerów. Kwoty przeznaczane na odszkodowania w przyszłości będą tylko rosły, co musi w konsekwencji pociągnąć za sobą podwyżkę cen biletów lotniczych.

Czytaj równieżLinia lotnicza zrzuca winę na pogodę. Jak udowodnić, że świeciło słońce?

Winę za zaistniałą sytuację część przewoźników stara się zrzucić na prężnie działające kancelarie odszkodowawcze, które w imieniu pasażerów odzyskują znaczną część ich pieniędzy. Zarzuca się nam, że działamy kosztem pasażera, który musi podzielić się z prawnikami częścią swojego odszkodowania. O ile wysokość prowizji niektórych kancelarii może być dyskusyjna, to należy jasno powiedzieć, że dzięki wysiłkom takich firm jak nasza, coraz więcej pasażerów zna swoje prawa, o których tak niechętnie informują linie lotnicze. Nasza kancelaria Refunds4.me ponosi spore koszty reklamy w Internecie i mediach społecznościowych aby dotrzeć do pasażerów odwołanych i opóźnionych lotów. Krótko mówiąc uświadamiamy ich, że czekają na nich niemałe pieniądze, o które zapewne nigdy by się nie upomnieli. Czy informowanie o tym fakcie pasażerów nie należy przypadkiem do linii lotniczych?

PODZIEL SIĘ WPISEM:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin